
Kiedy odchodzi ktoś naprawdę ważny, to zabiera ze sobą cząstkę nas. Wszystko się wtedy zmienia i wiemy, że już nic nigdy nie będzie takie samo, bo tej osoby już z nami nie ma.
Jako dyrektor szkoły mam dziś zaszczyt, ale i niezwykle trudne zadanie, przemówić w imieniu całej naszej szkolnej społeczności. Trudne, ponieważ żadne słowa nie są w stanie w pełni oddać tego, kim dla naszej szkoły i dla nas osobiście była Małgosia i jaką pustkę po sobie zostawia.
Gosia, nie tak miało być i nie tak miał wyglądać czwartkowy wieczór 23 kwietnia, kiedy dowiedzieliśmy się o Twojej śmierci. Tego nie robi się Przyjaciołom… Odeszłaś cichutko, na paluszkach, bezszelestnie.
Ale cisza i wyrwa, którą zostawiłaś jest ogromna i krzyczy i nie pozwala zebrać myśli i ... trwa.
Piękny Człowiek, Dobry Człowiek – nasza Gosia, Gosieńka, Gocha, Małgosia, Małgośka, Turkosia…
Będzie Ciebie brakowało, będzie brakowało rozmów z Tobą, nie wypijemy już wspólnie kawy, nie zjemy ciasta… Nie można w to uwierzyć. Nie umiemy się z tym pogodzić.
Gosia - niezwykła, serdeczna, życzliwa, uprzejma, zawsze z uśmiechem na twarzy, cudowna kobieta, fantastyczna koleżanka, z olbrzymim poczuciem humoru i dystansem do zwariowanego świata.
Nie było dla Ciebie spraw i rzeczy niemożliwych. Zawsze byłaś pełna energii, nie bałaś się wyzwań, mówiłaś to, co myślałaś, nieszablonowa, nie przejmowałaś się tym, co inni o Tobie powiedzą, pomyślą. Niczego nie odpuszczałaś, pędziłaś do przodu jak błyskawica, każde działanie Cię napędzało a Ty napędzałaś nas. Twój codzienny tekst wypowiadany 5 sekund przed dzwonkiem : „No dziewczynki do roboty” zapamiętam na zawsze. Na zawsze też zapamiętam te rady pedagogiczne które zaczynało się dopiero wtedy kiedy powiedziałaś :”No dobra teraz już cicho”! Byłaś filarem naszego grona pedagogicznego. Z radością i optymizmem charakterystycznym tylko dla Ciebie pokazywałaś nam każdego dnia, jak zachować godność, klasę i najwyższy profesjonalizm, niezależnie od okoliczności.
Małgosia Turkowska była pedagogiem cierpliwym i pełnym pasji. 40 lat swojego życia oddała szkole. Cztery dekady pracy to cała epoka. Zaczynała swoją drogę zawodową w zupełnie innej rzeczywistości. Widziała, jak zmienia się Polska, jak zmienia się świat i jak zmieniają się kolejne pokolenia młodzieży. Znikały stare drewniane ławki i kredowe tablice, które z czasem ustąpiły miejsca ekranom i nowym technologiom. Ale w centrum tego wszystkiego, na podeście w swojej Sali nr 10 , zawsze stała Ona – niezmiennie oddana, pełna pasji i gotowa do pracy z młodym człowiekiem. Przez te wszystkie dekady udowadniała, że prawdziwe, mądre nauczanie nie starzeje się nigdy.
Swoją przygodę z oświatą rozpoczęła w 1982 roku jako nauczyciel w szkole w Czerninie. Od roku 1985 do roku 2024 pracowała w Szkole Podstawowej Nr 3 im. Władysława Broniewskiego w Górze – w naszej „Trójce”. W 1985 r. ukończyła Studium Nauczycielskie w Głogowie, a w roku 1998 Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu - wychowanie przedszkolne i nauczanie początkowe. W roku 2004 skończyła studia z historii i wiedzy o społeczeństwie. Wielokrotnie odznaczana nagrodami dyrektora szkoły za szczególne osiągnięcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze. Przez wiele lat pełniła również funkcję kierownika świetlicy szkolnej.
To była nauczycielka, która wzorowo wypełniała obowiązki, wykazywała się inicjatywą, innowacyjnością oraz zaangażowaniem w rozwój swoich wychowanków i rozwój szkoły.
Lekcje historii prowadzone przez Małgosię były ciekawe, a uczniowie chłonęli wiedzę łyżkami. Wszyscy wspominają słynne sprawdziany z wieków. Nikomu nie dawała forów, wieki trzeba było znać na 6 z plusem! Każdy, kto miał lekcje z Małgosią wie doskonale, że nie uczyła jedynie suchych faktów a jej lekcje nie były zwykłym odczytywaniem podręcznika. Kiedy opowiadała, przeszłość ożywała. Potrafiła z fascynacją mówić o wielkich wydarzeniach, ale też o codziennym życiu zwykłych ludzi przed wiekami. Uczyła, że historia to nie zbiór dat, które trzeba wykuć na pamięć i zapomnieć, ale lustro, w którym przegląda się nasza współczesność. Pokazywała uczniom, jak wyciągać wnioski z błędów minionych pokoleń, by mądrzej budować własną przyszłość.
Zdobyła w naszej szkole coś, co w zawodzie nauczyciela jest najcenniejsze i jednocześnie najtrudniejsze do osiągnięcia: prawdziwy autorytet, ogromny szacunek i szczerą sympatię. Była nie tylko nauczycielem, ale przede wszystkim prawdziwym pedagogiem i wychowawcą. Ileż to razy zostawała po lekcjach, by wysłuchać ucznia, który pogubił się w swoich młodzieńczych problemach? Ile krętych dróg wyprostowała ? Ile drogowskazów na nich postawiła ? Pamiętała imiona i losy nie tylko swoich obecnych uczniów, ale i absolwentów, którzy opuścili mury szkoły wiele lat temu. Cieszyła się z ich życiowych sukcesów i martwiła niepowodzeniami. Była wymagająca i konsekwentna – to prawda. Ale w tych wymaganiach zawsze pozostawała głęboko sprawiedliwa. Uczniowie wiedzieli i czuli to że jej po prostu zależy. Że za surową oceną stoi człowiek, który widzi w nich ogromny potencjał i który w każdej chwili gotów jest podać im pomocną dłoń.
Gosiu wspominamy, że w Twoim domu często odbywały się drugie rady pedagogiczne. Zawsze nas ugościłaś tradycyjną polską kuchnią i gdzieś między smażoną rybką, złowioną przez Marka, serwowaną na wiele sposobów, a marynowanymi przez Ciebie grzybkami, leżały stosy dokumentów: ewaluacje, analizy, wyniki, wnioski, stypendia, rekomendacje.
Małgosiu, Twoje słowa: „dbaj o siebie i o rodzinę” do dziś rozbrzmiewają w naszych myślach. To było motto Twego życia. Dla Ciebie najistotniejszymi wartościami był ciepły dom, rodzina – mąż Marek, dzieci – Marta i Maciek, najkochańsze, najcudowniejsze i najwspanialsze na świecie wnuki – Ksawciu i Polcia, które już od małego odwiedzały mury naszej „Trójki”. Miałaś niezwykłą umiejętność łączenia życia prywatnego z życiem zawodowym bo byłaś uważna na drugiego człowieka.
Cyceron powiedział kiedyś, że "życie zmarłych złożone jest w pamięci żyjących".
Droga Małgosiu... Zapisujesz się dziś na najpiękniejszych kartach historii naszej szkoły. Zostawiasz po sobie bardzo trwały ślad – nie w martwych dokumentach czy szkolnych kronikach, ale w umysłach i sercach pokoleń swoich wychowanków oraz nas wszystkich, którzy mieliśmy zaszczyt z Tobą pracować. Dziękujemy Ci za każdą przeprowadzoną lekcję, za każdy uśmiech, za Twoją mądrość, za wsparcie i za czterdzieści lat pięknej, wiernej służby edukacji.
Dzisiaj trójkowy dzwonek zadzwonił dla Ciebie po raz ostatni. … Ile razy spojrzymy w niebo, w ten turkusowy kolor, tyle razy powiemy: „Do zobaczenia Turkosiu”. Twoja obecność zostawiła w nas swój ślad na zawsze. Będzie nam Ciebie bardzo brakowało.
Mariola Szurynowska

